Niestety, niedzielna wyprawa do Pniew nie zakończyła się po myśli zawodników Widzewa Łódź Futsal. Mimo ogromnych nadziei na zmazanie plamy z jesiennego starcia i chęci wywiezienia cennych punktów z trudnego terenu, czerwono-biało-czerwoni musieli uznać wyższość rywali. Red Dragons Pniewy po raz kolejny okazali się niezwykle wymagającym przeciwnikiem, wykorzystując błędy naszej drużyny i kończąc spotkanie zwycięstwem 5:1.
Początek spotkania był dosyć wyrównany, ale strzelanie zaczęło się szybko, bo w 3. minucie. Nieatakowany bramkarz Widzewa, Michal Hula, miał dużo miejsca na połowie rywala i zdecydował się na strzał. Strzał, który omal nie rozerwał siatki strzeżonej przez Guilherme Gomesa i goście wyszli na prowadzenie.
Kilka minut później drugi żółty kartonik, a w konsekwencji czerwony, obejrzał Sebastian Baco i był to kulminacyjny moment spotkania. Najpierw trener Marcin Stanisławski musiał zmienić założenia taktyczne i radzić sobie bez swojego podstawowego zawodnika, a chwilę potem "Czerwone Smoki" zamieniły rzuty wolny na bramkę i w 11. minucie zrobił się remis. Do przerwy gospodarze zdołali dorzucić jeszcze jedno trafienie, więc to Widzewiacy zeszli do szatni w gorszych nastrojach.
W drugiej połowie rezultat długo się nie zmieniał, choć obie strony miały swoje szanse. Łodzianie wyprowadzali dobre ataki oraz skutecznie się bronili, ale nie zawsze robili to czysto. Konsekwencją tego było podyktowanie rzutu karnego dla Pniewian, ale fantastyczną interwencją popisał się Hula i utrzymał czerwono-biało-czerwonych przy życiu. Jak się okazało - nie na długo. Końcówka meczu w całości była pod dyktando gospodarzy. Na szczególną uwagę zasłużył gol bramkarza "Czerwonych Smoków", który wykorzystał nieobecność w bramce Huli i wykopem przez cały parkiet umieścił piłkę w siatce. Swoje trafienie po szybkiej akcji dołożył także Ramirez, a wynik ustał Błaszyk.
To kolejny mecz, gdy Widzew gra dobry futsal, ale wynik pozostawia spory niedosyt. Ciężko mieć jednak pretensje do trenera Stanisławskiego oraz jego podopiecznych. Sytuacja kadrowa na to spotkanie była wręcz ekstremalnie trudna. Oprócz kontuzjowanego, od dłuższego czasu, Kristiana Medona, Widzewiacy musieli sobie radzić bez Filipa Martona oraz Dmytro Rybitskyiego. Czerwona Kartka Baco mocno pokrzyżowała plany, a w drugiej połowie, kontuzji doznał także Ruben Sanchez.
Pomimo straty aż pięciu bramek, gra defensywna czerwono-biało-czerwonych przez większość meczu stała na wysokim poziomie, a jeśli poprawiona zostanie także skuteczność z przodu, sytuacja w tabeli na pewno ulegnie wkrótce poprawie.
Red Dragons Pniewy - Widzew Łódź Futsal 5:1 (2:1)
Gole: Hula 3, Kozak 11, Kostecki 14, Ramirez 36, Gomes 39, Błaszyk 39
Widzew Łódź Futsal wspiera Miasto Łódź
Sponsorem Strategicznym sekcji jest ERBI Group
Sponsorem Głównym drużyny jest Panattoni